Wszystkie prawa zastrzeżone 
© Czarni Szczecin 2022

PARTNER GŁÓWNY CZARNYCH:

PARTNERZY I PRZYJACIELE CZARNYCH:

Oficjalna strona Czarnych Szczecin

06 września 2022

Skoro nie da się wygrać...

... to trzeba zremisować. W niedzielę Czarni Szczecin na wyjeździe podzielili się punktami z Wichrem Steklno. Jedyną bramkę dla naszego zespołu strzelił Karol Lubiński.

Sezon szczecińskiej A-klasy zaczyna powoli się rozpędzać, chociaż jeszcze jest zdecydowanie za wcześnie, by coś wyrokować, to Czarni do Gryfina przyjechali w dobrych nastrojach po zeszłotygodniowym zwycięstwie nad beniaminkiem ligi - Sztormem Szczecin. W tamtym meczu cztery bramki strzelił Karol Lubiński, a nasza defensywa zachowała czyste konto. Dla Wichra Steklno była to inauguracja rozgrywek.

Spotkanie od samego początku przebiegało w tonie agresywnej gry i sporej ilości fauli, przez co tempo meczu było bardziej szarpane niż płynne. Dużo walki w środku pola już od pierwszych minut zwiastowało jakiego typu będzie to mecz. Czarni mimo agresji Wichra nie dali zepchnąć się do defensywy i z każdą minutą coraz śmielej konstruowali akcje na połowie gospodarzy. Bardzo groźnym strzałem po odbiorze piłki popisał się Szymoński, lecz jego uderzenie przeleciało obok słupka.

Goście coraz bardziej napierali, co zaowocowało dwiema groźnymi akcjami, po których piłka wpadła do siatki, jednak w obu przypadkach sędzia boczny podniósł chorągiewkę sygnalizując pozycję spaloną. Na szczęście Czarni w końcu przypieczętowali przewagę bramką. Akcję rozpoczął Kucharczyk zagrywając z “piątki” w sektor boczny do Zaroślińskiego, ten zgrał futbolówkę do Lubińskiego, który przebił ją głową do Pepryka, a popularny Papi odegrał piłkę z powrotem do Zaroślińskiego, który płasko wrzucił do Lubińskiego, a nasz supersnajper bez problemów pokonał bramkarza gości. Podniósł tym samym swój dorobek bramkowy w lidze do pięciu oczek, a to wszystko w dwóch meczach. Pobije swój rezultat z poprzedniego sezonu?

Kilka minut później Czarni powinni mieć rzut karny, ale sędzia nie odgwizdał ewidentnego faulu na Hołdowskim. Chwilę przed końcem pierwszej odsłony Wicher wyrównał. A do wyrównania doszło w kontrowersyjnej sytuacji. Zawodnik gospodarzy przy akcji bramkowej pchnął Sosnowskiego, który wpadł w Kucharczyka uniemożliwiając mu złapanie piłki w wyniku czego napastnik dopadł do futbolówki i umieścił ją w siatce.

Druga połowa zaczęła się bardzo reprezentatywnie dla obrazu meczu, a mianowicie od faulu gospodarzy. Do piłki podszedł Hołdowski, ale oddał strzał ponad bramką. Wicher bazował na grze z kontry i wysokiej agresji. Po jednej z akcji Kucharczyk został trafiony niebezpiecznie w głowę. Niestety przez kontuzję boisko musiał opuścić Lubiński. Goście postanowili skorzystać z głębi składu. Na placu gry zameldowali się Rosiński, Suwalski i Konicki, a w późniejszej fazie meczu Dammeyer, Kozłowski i Doroch. Atmosfera była gęsta, gra ostra, ale akcji bramkowych było jak na lekarstwo. Pod koniec meczu Czarni mieli rzut wolny z bliskiej odległości, ale niestety dośrodkowanie Malinowskiego zatrzymało się na obronie Wichra.

Na przestrzeni całego meczu warto wyróżnić defensywę gości, która sprawnie i skutecznie rozbijała ataki gospodarzy. Niestety z Gryfina wyjeżdżamy ze stratą dwóch punktów i chociaż w lidze jesteśmy niepokonani, to wszyscy w klubie czują niedosyt. Już w sobotę wracamy do Gryfina, żeby zmierzyć się z miejscowym Energetykiem.

Wicher Steklno - Czarni Szczecin 1:1 (1:1)
Bramka: Lubiński (as. Zarośliński)
Skład: Kucharczyk, Zarośliński (Suwalski), Budzyński, Sosnowski, Malinowski (k), Ulewski (Konicki), Kubiak, Szymoński, Hołdowski (Rosiński), Pepryk (Kozłowski), Lubiński (Dammeyer)