Wszystkie prawa zastrzeżone 
© Czarni Szczecin 2020

PARTNER GŁÓWNY CZARNYCH:

PARTNERZY I PRZYJACIELE CZARNYCH:

Oficjalna strona Czarnych Szczecin

09 listopada 2021

Tym razem tylko punkt zdobyty w meczu wyjazdowym

W starciu z Hanzą Goleniów podopieczni trenera Cicio zdołali uzyskać remisowy wynik. 

Dlaczego tylko punkt? - ponieważ z przebiegu całego spotkania to Czarni zdecydowanie zasłużyli na zdobycie pełnej puli punktów. Stworzenie wielu sytuacji bramkowych jednak nie przełożyło się na zdobyć bramkową. Zacznijmy jednak od początku.

 

Początek był bardzo spokojny, zwłaszcza pierwsze 15 minut, w których jedyną akcją wartą uwagi był rzut wolny z 12 minuty gdzie piłka nieznacznie minęła poprzeczkę bramki przeciwnika. Później w 15 minucie meczu to gospodarze wybrali się w pole karne Czarnych, ale tam pewną interwencją wykazał się Kucharczyk. Chwila zagrożenia i po raz kolejny kilkuminutowy przestój w akcjach ofensywnych. Po tym usypiających 30 minutach padła bramka dla gospodarzy. Akcja po prawej stronie boiska, faul naszego obrońcy i w sumie nie zagrażający niczemu rzut wolny. Pomimo dalekiej odległości od pola karnego piłka znalazła adresata. Pierwsze uderzenie było dość nieudane, jednak piłka nabrała takiej rotacji, że wróciła pod nogi napastnika i za drugim razem już się nie pomylił umieszczając piłkę w naszej bramce. Od tego momentu przez kolejne 30 minut na boisku atakowali tylko Czarni. Pierwszy atak, chociaż niepozorny, miał miejsce w 34 minucie meczu, gdzie z prawej stronie boiska Lubińskiemu z dośrodkowania wyszedł centrostrzał, który wylądował na poprzeczce przeciwnika. W 37 minucie mogliśmy mieć rzut karny po faulu na Lubińskim, ale sędzia nie dopatrzył się przewinienia i gra toczyła się dalej. W końcu nadeszła 41 minuta, w której doprowadziliśmy do remisu. Po raz kolejny rzut rożny wykonywany przez Budzyńskiego. Dośrodkowanie na dalszy słupek bramki gospodarzy gdzie do piłki wyskakuje Kubiak i daje piłkę powrotną w światło bramki, a tam błąd za błędem, które zdołaliśmy wykorzystać. Bramkarz wybija piłkę metr przed siebie, tam obrońca próbując wybijać podaje do Lubińskiego, a ten z powietrza uderza w boczną siatkę gdzie nadal stał bramkarz. Dość szczęśliwe zakończenie, ale ważne, że skuteczne. Po bramce zawodnicy Czarnych wykonali klasyczną już cieszynkę - kołyskę -  zadedykowaną nowo narodzonej córce naszego bramkarz Grzegorza! W 43 minucie meczu mogliśmy wyjść na prowadzenie. Rzut rożny - znowu. Wykonuje Budzyński - znowu. Tym razem jednak z drugiej strony i niestety z innym skutkiem, chociaż pomysł był podobny. Dośrodkowanie na dalszy słupek, piłka mija wszystkich w polu karnym, a tam jak z pod ziemi wyrasta Sosnowski, który niestety nie zdołał już skierować piłki do siatki mijając się ze słupkiem. 

 

Pierwsze 15 minut drugiej połowy wyglądało identycznie jak ostatnie minuty pierwszej połowy. Pięć minut po zmianie stron mamy kolejny rzut rożny. Kolejny raz dośrodkowanie na długi słupek, chyba taki był sposób na stałe fragmenty w tym meczu. Jedno można powiedzieć -  to był bardzo dobry sposób, szkoda tylko, że padła z niego tylko jednak bramka. Wracając do stałego fragmentu gry - dalszy słupek, na tym stanęliśmy. Tam do piłki doskakuje Doroch, ponownie kieruje piłkę w światło bramki, a tam istny kocioł -  z piłką mija się Sosnowski i pada razem z obrońcą na linię bramkową, dalej nieczysto uderza Śliwka, którego uderzenie toczy się do bramki, ale niestety napotyka wcześniej przewróconego zawodnika Hanzy, który skutecznie wybija piłkę z linii bramkowej. Mówi się trudno i próbuje się dalej, a dalej próbował Kubiak, który po wygranej pozycji oddał strzał, ale minął on poprzeczkę. Chwilę później dogodną sytuację miał Śliwka, ale nie zdołał wykorzystać prezentu od obrońców. Czarni dalej atakowali a ostatnim mocnym zagrożeniem popisał się Warszewski, który po walce w środku pola doskakuje do piłki, ustawia się w stronę bramki i uderza z całą siłą. Piłka leci około 30 metrów wprost za kołnierz bramkarza, ale jednak trafia w poprzeczkę - po raz kolejny w tym meczu. Przez 35 minut Czarni nie dawali momentu oddechu przeciwnikowi, jednak Ci zdołali przetrwać zmasowane ataki i mogli odetchnąć w około 60 minucie, kiedy to ataki Czarnych ustały, a mecz wrócił raczej do formy pierwszych 12 minut czyli walka w środku bez akcji bramkowych. W końcówce gospodarze mieli dwie dogodne sytuacje, jednak raz dobrą interwencją popisał się Kucharczyk, a raz wyręczył go nasz kapitan - Malinowski, który dobrze ustawił się w bramce i nie pozwolił na zdobycie bramki. 

 

Hanza Goleniów - Czarni Szczecin 1:1 (1:1)

Lubiński 41'

Czarni:  Kucharczyk - Warszerwski (72' Wolak), Kaczmarek M., Sosnowski, Malinowski - Kubiak (85' Demmayer), Wiśniewski (68' Suwalski), Budzyński, Doroch (60' Zarzycki), Śliwka (73' Pepryk) - Lubiński