Wszystkie prawa zastrzeżone 
© Czarni Szczecin 2022

PARTNER GŁÓWNY CZARNYCH:

PARTNERZY I PRZYJACIELE CZARNYCH:

Oficjalna strona Czarnych Szczecin

18 września 2022

Wejście Żółwia

Czarni Szczecin pokonali w wyjazdowym spotkaniu zespół Wołczkowo-Bezrzecze 3:2. Bramki dla naszej drużyny zdobyli Oskar Szymoński, Rafał Śliwka oraz Patrych Doroch. Za wszystkie trzy asysty odpowiedzialny był duet braci Suwalskich, Marek zaliczył dwa ostatnie podania, a Krzysztof jedno.
 
Po zeszłotygodniowym pogromie w Gryfinie cel był jeden. Skutecznie odpowiedzieć na wydarzenia z poprzedniej kolejki i wrócić na zwycięski tor. Przed IV kolejką A-klasy grupy 4 Czarni na swoim koncie mieli 4 punkty, natomiast WB mogło pochwalić się jednym punktem mniej. Historia spotkań między tymi drużynami w minionych latach oraz postawa w obecnym sezonie nie pozwalała jednoznacznie wskazać faworyta. Zapowiadało się na wyrównany bój, o wyniku którego mogą zadecydować detale oraz praca włożona w przygotowania do tego meczu.
 
O składzie Czarnych słów kilka. Do gry powrócił Rafał Śliwka, który do tej pory miał okazję zagrać tylko w inauguracyjnym meczu ze Sztormem Szczecin oraz w Pucharze Polski. Ponadto czekały nas trzy debiuty z których dwa od pierwszej minuty. Po pierwsze w miejsce nieobecnego Grzegorza Kucharczyka wskoczył sprowadzony z wolnego transferu, były bramkarz Hutnika Szczecin, a wcześniej niemieckiego zespołu SV Liesten 22 Dawid Szczerbik. Drugi to Krzysztof Suwalski, który razem z bratem występował w niemieckim Eintracht Krackow. Nowy napastnik Czarnych zadanie miał niełatwe, bo musiał zastąpić borykającego się z kontuzją kolana Karola Lubińskiego. Brak dwóch gwiazd w każdym zespole byłby problematyczny, wyobraźcie sobie sytuację, że z kadry narodowej wypada Lewandowski i Szczęsny. Właśnie przed taką sytuacją stanął sztab trenerski Czarnych, który postanowił postawić na nowe twarze. Zarówno jeden i drugi odegrali kluczowe role w zdobyciu trzech punktów przez nas zespół. Ale po kolei.
 
Od początku meczu obie drużyny postanowiły trzymać wysoki poziom, także w pierwszych minutach mieliśmy okazję oglądać wiele pojedynków w powietrzu. Obie drużyny cechowały się dobrze dysponowaną defensywą i chęcią zadania ciosu z kontrataku. Widać było niechęć do otwarcia się zarówno u gospodarzy jak i gości. Wołczkowo-Bezrzecze nieśmiało zaczęło zdobywać optyczną przewagę, ale to Czarni wypracowali pierwszą groźną sytuację, kiedy Kubiak został obsłużony świetnym podaniem pod linię końcową przez Krzysztofa Suwalskiego, niestety dośrodkowanie naszego mistrza żeglarstwa zatrzymało się na obrońcy. Szala przeważała się nieznacznie raz w stronę przyjezdnych, raz w stronę gospodarzy. Przez większość pierwszej połowy oglądaliśmy mecz walki i próby zdobycia chociaż minimalnej przewagi, lecz na konkrety przyszło nam czekać do 28’ minuty. Do rzutu wolnego w centralnej części boiska podszedł Wiśniewski, potencjalnie niebezpieczny stały fragment gry zamienił się jednak w zabójczą kontrę Wołczkowa i piłka w błyskawicznym tempie znalazła się w naszym polu karnym, sytuację chciał uratować Szczerbik, ale napastnik sprytnie wpadł w ręce naszego nowego bramkarza i sędzia główny po konsultacji z wspierającym go liniowym wskazał na 11 metr. Karny to jeszcze co prawda nie gol, ale został wykonany pewnie i po pół godzinie gry mieliśmy 1:0 dla WB. Chwilę potem powinno być 1:1, ale świetnego podania Śliwki na bramkę nie zamienił Krzysztof Suwalski. Jeżeli szukać pozytywów ze straconej bramki, to na pewno był to wzrost tempa meczu, który wyraźnie się otworzył, piłka wędrowała od pola karnego do pola karnego. Na szczęście Czarni wykazali się spokojem i dojrzałością w grze, zarówno w aspekcie defensywnym jak i ofensywnym, co przyniosło wyrównanie jeszcze przed przerwą. Zarośliński odebrał piłkę w środkowej strefie i długim podaniem znalazł Krzysztofa Suwalskiego. Pierwsza próba otwierającego zagrania została zatrzymana przez obronę gospodarzy, ale futbolówka wróciła pod nogi młodszego z braci Suwalskich, który natychmiast uruchomił starszego brata. Były zawodnik Eintrachtu Krackow techniczną podcinką znalazł wbiegającego za obronę Szymońskiego, który z najbliższej odległości pokonał bramkarza WB. Po gwizdku zwiastującym przerwę wiedzieliśmy tylko jedno, druga odsłona może być świetnym widowiskiem.
 
A ta zaczęła się najlepiej jak to tylko mogła. Już dwie minuty po rozpoczęciu gry Marek Suwalski wygrał powietrzny pojedynek i głową zgrał piłkę do Kubiaka, który szybko oddał ją Krzysztofowi Suwalskiemu. Napastnik zrobił efektowne kółko z obrońcą na plecach i dośrodkował do Śliwki, który uwolnił się spod krycia i wykorzystał dokładne podanie dając Czarnym prowadzenie. Goście chcieli iść za ciosem i chwilę później mieli podobną okazję, ale tym razem defensywa Wołczkowa była na miejscu. W późniejszych minutach widzieliśmy ataki z obu stron, ale wynik nie ulegał zmianie. Blisko podwyższenia przewagi był Pepryk, ale jego strzał głową minął słupek bramki. Gospodarze również szukali swoich szans, ale nasza obrona robiła tego dnia swoją robotę solidnie. Za Adriana Wiśniewskiego na boisku pojawił się Wojciech Hołdowski. Co ciekawe do tej pory Hołdowski wszystkie mecze ligowe zaczynał od pierwszej minuty. Chwilę później Pepryka zmienił Kaźmierski. Mecz wszedł w decydującą fazę. Nikt nie zamierzał odpuszczać. Dobiła 79’ minuta. Wołczkowo-Bezrzecze wyprowadziło atak, który w niebezpiecznej odległości od bramki przerwał faulem Kaźmierski. Strzał z rzutu wolnego okazał się na tyle mocny i precyzyjny, że futbolówka zmieściła się między okienkiem bramki a rękami Szczerbika. Mamy Remis.Czy to oznaczało, że Czarni opuszczą głowy? Wręcz przeciwnie, margines błędu był wprost proporcjonalny do zapału gości, którzy za wszelką cenę chcieli wyjechać z Wołczkowa z kompletem punktów.

Są takie zmiany, które definiują mecz na nowo. Nie da się przeprowadzić lepszej roszady, niż ta, która miała miejsce na sześć minut przed końcem spotkania. Marek Suwalski ustawiał piłkę w rogu boiska, kiedy jego brat dostał zasłużone brawa i opuścił plac gry. W jego miejsce zameldował się Patryk Doroch. Gwizdek. Suwalski posłał dokładne dośrodkowanie prosto na głowę Dorocha, popularny Żółw świetnie urwał się spod krycia i nie dał bramkarzowi WB żadnych szans. Wybuch radości w obozie gości. Statystyka jest zabójcza, jeden kontakt z piłką, jeden gol. Wejście smoka, a raczej wejście Żółwia i Czarni po raz drugi w meczu wychodzą na prowadzenie. Wołczkowo-Bezrzecze nie składało jednak broni, bo już minutę później Szczerbik wyciągał piłkę z sieci, na szczęście strzelec bramki w momencie podania znajdował się na pozycji spalonej. Dla Czarnych teraz każda minuta ciągnęła się w nieskończoność, za to dla Wołczkowa czas zdecydowanie przyśpieszył. Dla wybicia przeciwnika z rytmu na boisku pojawił się Hajdas, który zmienił Śliwkę, a zaraz później boisko opuścił Marek Suwalski. W jego miejsce do gry oddelegowany został były trener akademii WB, Grzegorz Frąckowiak, dla którego był to debiut w pierwszym zespole Czarnych. Wydawało się, że defensywa gości nie da się zaskoczyć i zachowa czujność do ostatniego gwizdka. Nagle zagrana ze środka boiska piłka przelatuje nad głowami zdziwionych obrońców i spada prosto pod nogi napastnika Wołczkowa, który przed sobą ma tylko Szczerbika. Strzał pod poprzeczkę, z tej odległości to pewny gol, ale nasz nowy golkiper popisał się wybitnym refleksem i sobie tylko znanym sposobem przeniósł piłkę nad poprzeczką ratując trzy punkty. Chwilę później sędzia zagwizdał po raz ostatni, kończąc ten emocjonujący spektakl. Trzy punkty wracają na Hożą i dają nam 5 miejsce w ligowej tabeli
 
W następnej kolejce nasza drużyna w Wielgowie zmierzy się z tamtejszą Vielgovią i będzie chciała zrobić wszystko, by po raz pierwszy w tym sezonie cieszyć się z drugiego zwycięstwa z rzędu.
 
Wołczkowo-Bezrzecze - Czarni Szczecin 2:3 (1:1)

Bramki zdobyli: 
42' Oskar Szymoński (as. Marek Suwalski),
47' Rafał Śliwka (as. Krzysztof Suwalski),
86' Patryk Doroch (as. Marek Suwalski)

Skład: Szczerbik - Śliwka (Hajdas 87’), Zarośliński, Sosnowski, Malinowski (k), Kubiak - Szymoński, Wiśniewski (Hołdowski 64’), Marek Suwalski (Frąckowiak 90’) - Krzysztof Suwalski (Doroch 84’), Pepryk (Kaźmierski 69’)